Historia miasta

0

Trudno uwierzyć, że Ozorków był maleńką wioską – wioską ponoć bardzo malowniczą, położoną wśród bagien. Uroku dodawała jeszcze rzeka Bzura.

Na wstępie wspomnę skąd nazwa Ozorków. Na temat ten jest kilka legend. Jedna z nich podaje, że płynąca zakolem, nasza Bzura, w pewnym miejscu robiła duży zwrot, tworząc w ten sposób coś na kształt ozora. Prawdopodobnie to stanowiło o nadaniu wiosce nazwy.

Są źródła, w których wzmianki o naszym grodzie spotyka się już w 1342 r. – więcej jednak pochodzi z 1415 r. Według rejestru a 1576 r. wioska Ozorków należała do parafii Solca Wielka w Ziemi Łęczyckiej. Dziedzicem jej był Szymon Szumski. Z biegiem czasu potomkowie tej rodziny przybrali nazwisko inne – Szczawińscy. Od Szczawińskich zatem, wieś Ozorków przeszła w ręce rodu Starzyńskich, co miało miejsce pod koniec XVIII stulecia. Na przełomie XVIII i XIX stulecia drogą działów rodzinnych wioska przypadła Ignacemu Starzyńskiemu. W późniejszym okresie on to właśnie ma znaczący wpływ na dalszy rozwój swojej posiadłości. Jest osobą postępową w związku z czym zostaje posłem na sejmie rewolucyjnym w 1830/1831 r. Pełni nawet obowiązki sędziego z wyboru. W 1807 r. wieś jest wolną osadą Ozorków, powiększając się o tereny: Strzeblew, Bugaj, Pragę i Piekło (Skrzypiówka). Opracowuje plan dotyczący zorganizowania na terenie Ozorkowa ośrodka przemysłowego. Wytycza ulice, a przy nich place na budowę domów z niewielką działką ziemi ornej i łąki. Takie posunięcia skupiają osadników.

Po wypędzeniu Prusaków – 10.XII.1807 r. zawiera układy z sukiennikami z Dąbia, którzy otrzymują na prawach czynszu wieczystego plac pod zabudowę oraz morgę gruntu i morgą łąki. Dodatkowo otrzymują drzewo i prawo wyrobu cegły.

13.III.1811 r. zawiera następny układ lecz znacznie zmodyfikowany. W tymże roku – w czerwcu – pewna wizytacja z powiatu zgierskiego stwierdziła, ze na terenie Ozorkowa osiedliły się już 64 rodziny sukienników. W czasie tej wizytacji potwierdzono znaczny rozwój przemysłowy w osadzie. Oczekiwano dalszych osadników. Przeszkodą jednak jest brak posiadania przez Ozorków prawa miejskiego, a także brak jarmarków, gdzie można byłoby sprzedawać wyroby sukiennicze.
 
Starzyński widząc postępy w swoim działaniu, nie ustaje w staraniach o dalszy rozwój przemysłu na swoich terenach. Czyni wszystko chcąc stworzyć warunki dla produkcji droższych gatunków produkowanego sukna.

W 1815 r. po wielu wytężonych staraniach, które związane były ze znacznymi wydatkami, sprowadza wreszcie farbiarza. Osadza go w ówczesnej dzielnicy przemysłowej – dzisiejsze Aleje. Usilnie zabiega o prawa miejskie dla swojej posiadłości. Dzięki temu w dniu 10 stycznia 1816 r. podpisany zostaje przywilej, na mocy którego Ozorków otrzymuje prawa miasta prywatnego. Wzrosło zatem zainteresowanie miejscowością. Następnym przywilejem jest uzyskanie zezwolenia na zorganizowanie w ciągu roku sześciu jarmarków oraz cotygodniowych targów. Tu wystąpiły niespodziane przeszkody w rezultacie czego jarmarki i targi rozpoczęte dopiero w 1821 r.

Tymczasem rozwój miasta postępuje w niebywałym tempie – dając nadzieje na liczniejsze zgłaszanie się osadników. Przy pomocy władz miasta powstaje dzielnica: Nowe Miasto. Tutaj osiedlają się tkacze i uprawiający len.
Natomiast na obszarze, przy dolnym stawie Strzeblew, powstaje zakład przemysłowy, którego założycielem jest Bogumił Lauze – Niemiec. Widocznym jest rozkwit przemysłu. Wyroby z Ozorkowa mają znaczny popyt, zakupują je nawet przybysze z zagranicy.

W 1817 r. przybywają włókiennicy z dalekiej Nadrenii. Są to bracia Fryderyk Matias i Henryk Schlősserowie. Ojciec ich jest znanym fabrykantem sukna w Aachen.
W dniu 3.XI.1821 r. zawierają układ ze Starzyńskim, który zgodnie z układem zobowiązuje się, że do końca czerwca 1822 r. przy stawie Piła, gdzie znajdował się tartak i młyn, wybuduje według planu Schlősserów, piętrowy murowany dom. Starzyński terminu dotrzymał.

Następnie w 1822 r. powstaje schlősserowska przędzalnia mechaniczna. Schlősserzy rozpoczynają werbunek robotników do swej manufaktury. W ten sposób w mieście powiększyło się zatrudnienie.

We wrześniu 1823 r. nadeszły transporty urządzeń dla nowych zakładów. Były to niderlandzkie maszyny do przędzenia najcieńszych gatunków przędzy. Powstaje tu przędza o bardzo wysokiej jakości na którą jest znaczny popyt. Należy w tym miejscu nadmienić, że na wystawie w 1838 r. producent za jej jakość otrzymał złoty medal.

Na terenie Ozorkowa istnieją już krosna tkackie, na których do powstania listopadowego w 1830 r. wytwarzano tkaniny wełniane. W roku 1831 przystąpiono do produkcji tkanin bawełnianych.

W dniu 1.X.1822 r. Schlősserzy wchodzą ze Starzyńskim w nowe układy, na okres ośmiu lat. W tym czasie powiększyli zakład. Są oznaki, że zamierzają osiąść na stałe. W lipcu 1824 r. wykupują prawo wieczystej dzierżawy do sąsiedniej posesji Wilmana. Planują zatem rozbudowę przedsiębiorstwa, które na zewnątrz ma być ozdobione wieżowym zegarem. Na skutek różnych przyczyn sprawa ta przewleka się i w rezultacie zamiary co do zegara zmieniają się zupełnie. Tu należy podać ciekawostkę, że zegar ten ofiarowany został nowemu ratuszowi w Łodzi i do dziś zdobi stary gmach ratusza.

Następują zmiany – młodszy Schlősser – Henryk, wycofuje się z przedsiębiorstwa. Natomiast w 1824 r. Fryderyk Schlősser zawarł związek małżeński z córką miejscowego farbiarza – Wilhelminą Werner. W 1828 r. między braćmi zawarty został układ notarialny i jedynym właścicielem przedsiębiorstwa zostaje starszy z braci – Fryderyk Schlősser. Mimo to Henryk fundusz swój pozostawia w manufakturze. Przeznacza go w przypadku swojej śmierci bratu, a gdyby ten nie żył – jego żonie i jej potomstwu.
 
Dnia 26.VIII.1828 r. między Starzyńskim i Schlősserem zawarty zostaje nowy układ, mocą którego Fryderyk Schlősser otrzymał prawo wieczystego użytkowania posiadanych terenów.
W dn. 14.V.1830 r. za opłatą wieczystego czynszu, nabywa także prawo do użytkowania młyna przy stawie Wałach, a także budynku, gdzie odbywa się proces wykończania tkanin wełnianych. Później na tym terenie powstanie przędzalnia bawełny.
Powstanie listopadowe w 1830 r. w znacznym stopniu zahamowało rozwój.

Fryderyk Schlősser jest wyjątkowe przedsiębiorczy, zatem sytuacja po powstaniu szybko poprawia się. Zakład w dalszym ciągu rozbudowuje się. Odczuwalny jest brak terenu do planowanej budowy. Nadarza się okazja i na licytacji, od fabrykanta Lauzego, nabywa jego przedsiębiorstwo znajdujące się nad stawem Strzeblew. W ten sposób posiadł tereny pod dalszą rozbudowę zakładu.
Nadmienić należy, że wcześniej w Rynku wybudował duży dom typu pałacowego, gdzie wraz z rodziną zamieszkiwał.
Jego dotychczasowe plany są realizowane. Ma jeszcze wiele nowych pomysłów dotyczących rozbudowy manufaktury.

Następuje nieprzewidziane zdarzenie w schlősserowskiej rodzinie. Dnia 43 października 1848 r. umiera Fryderyk Matias Schlősser – założyciel przedsiębiorstwa w Ozorkowie. Zmarły – prócz żony – posiadał dwóch synów, starszy Henryk, młodszy Karol oraz trzy córki, najstarsza zamężna Emilia, następna z nich to Fryderyka, najmłodsza Matylda. Śmierć Fryderyka Schlőssera wzbudziła zainteresowanie w całym ówczesnym Królestwie.

Kierownictwo zakładów schlősserowskich objęła wdowa po zmarłym – Wilhelmina z dorastającymi ale jeszcze małoletnimi synami. Powołano dyrektora zakładów, którym został Niemiec Gehlig z Łodzi. Trzeba przyznać, że wykazywała się dużą przedsiębiorczością. Rozbudowa zakładów w dalszym ciągu postępowała. Opierała się ona według planów sporządzonych jeszcze za życia Fryderyka Schlőssera. Wdowa realizowała skrzętnie wszystkie inwestycje zamierzone przez męża. Wymieniała maszynę parową, sprowadzając nowocześniejszą – z Belgii. Pokonywała wszystkie trudności radząc sobie wspaniale. Bardzo istotną dla niej sprawą było usamodzielnienie dwóch synów. Regulowała jednocześnie wszystkie sprawy związane ze spadkiem po Fryderyku co nastąpiło 23 lutego 1852 r. Spadek ten podzielono na wdowę i dzieci, które były spadkobiercami zmarłego.

Po tym nastąpiło usamodzielnienie się Henryka Schlőssera – starszego syna. Przystąpił on do budowy nowego zakładu na Strzeblewie, która przebiegała szybko i już w 1856 r. produkowano przędzę o wysokiej jakości.
W 1861 r. Karol – młodszy syn zakłada własną rodzinę. Wkrótce już i on usamodzielnia się całkowicie.

Dnia 6 grudnia 1863 r. nowa tragedia – umiera wdowa -Wilhelmina Schlősser. Majątek wystawiony na licytację nabył syn Karol, stając się jedynym właścicielem fabryki w Rynku, która była mniejszą fabryką od fabryki na Strzeblewie.
Nadmienić należy, że Karol Schlősser przyczynił się znacznie do rozbudowy dużej fabryki.
 
W międzyczasie zmienia się właściciel Ozorkowa, którym jest hrabia Feliks Łubieński. Wtedy to właśnie w 1866 r. Ozorków otrzymuje status miasta rządowego. Rośnie zatem ranga i opłacalność inwestowania w tym rejonie. Fakt ten przyczynił się właśnie do do rozszerzenia manufaktur w Ozorkowie.
 
Schlősserowie nie należeli do długowiecznych. W Opatówku pod Kaliszem w dniu 9 stycznia 1881 r. umiera Karol Schlősser – młodszy syn Fryderyka.
Znów na czele przedsiębiorstwa staje wdowa. Z jej działań wynika, że jest zupełnie dobrze przygotowana do prowadzenia przedsiębiorstwa. W latach 1883 – 1886 zatrudnienie w zakładzie wzrasta. Są dane, że przędzalnia po Karolu Schlősserze zatrudniała już 306 robotników, w tym nawet małoletnich. Praca jest wyczerpująca bo trwa 11 do 13 godzin. Zakład prosperuje bardzo dobrze, ciągle poszerzając swoją działalność.

Dnia 16 października 1894 r. w Ozorkowie umiera Henryk Schlősser – starszy syn Fryderyka.
Przeczuwał prawdopodobnie zbliżający się koniec życia, ponieważ notarialnie spisuje swoją ostatnią wolę, co miało miejsce niemal cztery miesiące przed śmiercią. Spadkobiercami uczynił żonę, dwie siostry i dzieci po bracie Karolu – bezpośrednich spadkobierców nie posiadał.
Przeznaczył również znaczną zapisy obcym osobom oraz stworzył fundację na cele charytatywne. Za życia wybudował piętrowy, murowany dom z przeznaczaniem na szkołę elementarną. Teraz przydzielił plac na dziedziniec i ogród, przeznaczając jednocześnie znaczny fundusz gotówkowy.
Szkoła ta była pierwszą na terenie Ozorkowa, ale uczyniono z niej szkołę elitarną dla dzieci niemieckich i bogatych sfer w mieście.
Drugą fundacją był dom starców – też z przeznaczeniem dla niektórych.

Przedsiębiorstwo było na tyle silnym, że śmierć właściciela ale zakłóciła normalnego jego ruchu. Żona zmarłego Matylda Schlősser, krótko po śmierci męża Henryka, majątek którym mogła władać, oddaje wdowie po Karolu – Natalii Schlősser.
Zatrudnienie w obydwu zakładach Schlősserów – w Rynku i na Strzeblewie s każdym rokiem wzrastało, w 1889 r. pracowało 616 osób, w 1890 r. 624 osoby, natomiast w 1391 – 638 osób.

Dla obu zakładów nadchodzą tragiczne w skutkach chwile – w dniu 1 stycznia 1893 r. spłonęła fabryka w Rynku, a w niedługim czasie bo 4 września 1893 r. groźny pożar objął wszystkie pomieszczenia w fabryce na Strzeblewie. Miasto nawiedziła klęska po tych pożarach, bo mieszkańcy Ozorkowa stracili miejsca pracy.
 
W dniu 12 kwietnia 1894 r. Towarzystwo akcyjne przystąpiło do budowy przedsiębiorstwa wielooddziałowego, co znaczyło, że poza przędzalnią powstanie oddział tkalni i wykończalni. Zgodnie z projektem wszystkich akcjonariuszy, budowane będzie na Strzeblewie, częściowe zajmie tereny po spalonej fabryce, częściowo na wykupionych terenach sąsiednich posesji prywatnych.
 
Podjęto bardzo energiczne działania, zmierzające do rozpoczęcia budowy nowego zakładu. Przyjęto wybitnego specjalistę budowlanego – inż. Bronisława Słaboszewicza – pod którego nadzorem prace na budowie szybko postępowały.
Sprawa właściwego doboru maszyn była przedmiotem wielu rozważań. Tempo prac budowlanych było nadspodziewane. W początkach 1896 r. rozpoczęto już montaż maszyn.

Dnia 1 września 1896 r. zostaje uruchomiona przędzalnia bawełny. W 1897 r. zamówiono urządzenia do wykończalni – bielnika. Szybko – bo w 1898 r. zostały zamówione urządzenia i krosna do tkalni. Mimo wielu starań i ogromnego nakładu pracy, fabryka pełną moc osiągnęła dopiero w 1903 r. Wyposażenie jej było bardzo nowoczesne i wyróżniało się w całym okręgu łódzkim.
 
Dalszemu rozwojowi przeszkodził wybuch I wojny światowej. Okupant niemiecki rekwirował wyroby, dokonując ogromnych zniszczeń całego parku maszynowego.
W 1918 r. po wyjściu okupanta, maszyny z trudem doprowadzono do stanu produkcji. Zatrudnienia ulegało wzrostowi i w 1920 r. pracę znalazło 492 robotników.

Zakład zaczyna przeżywać wiele gospodarczych trudności. W rezultacie tego staje się zakładem nakładczym, przyjmując do przerobu surowiec osób prywatnych. Było to jedynym, słusznym posunięciem dla zakładu.
W 1921 r. wśród nakładców zjawia się zupełnie nieznana postać w ozorkowskim świecie przemysłowym – Majer Vogiel. Początkowo był nakładcą. To właśnie dało jemu okazję do penetracji zakładu, pozwala zorientować się w sytuacji manufaktury.
W 1936 r. dochodzi do tego, że przejmuje on schlosserowskie zakłady w dzierżawę. W ten sposób majątek rodziny Schlősserów – wieloletni majątek – Towarzystwo Schlősserowskiej Przędzalni i Tkalni, oddany zostaje w obce ręce.
 
W 1939 r. podczas działań wojennych, zakład nie uległ żadnym zniszczeniom, co było wielkim zadowoleniem mieszkańców. Po opanowaniu sytuacji przez Niemców, fabryka zostaje uruchomiona. W pewnym okresie, okupant postanawia całkowicie zmienić działalność obiektu Schlősserów.
W 1942 r. niemiecka firma samolotów JUNKERS przystosowała zakład do rozbiórki zniszczonych podczas działań wojennych samolotów. Zatrudniona wcześniej załoga, obsługująca maszyny włókiennicze jest zbyt liczna. W związku z tym zostaje wywieziona do Niemiec na roboty przymusowe znaczna grupa załogi. Pozostała część pracuje dla potrzeb zmienionego zakładu – dla JUNKERSA.

W 1943 r. w październiku następuje dalsze zmniejszenie załogi. Robotnicy zaskoczeni zostają w czasie pracy przez żandarmów i znów wywiezieni na roboty do Niemiec.

Wspomnieć należy, że maszyny włókiennicze dawnego zakładu, uległy dewastacji. Wywożono je w różne kierunki w kraju, a nawet transportowano za granicę.

Po wyzwoleniu w 1945 r. społeczeństwo przystąpiło do działania, które przez dłuższy czas było zupełnie bezinteresowne.

Uznano, że Ozorków musi być obiektem włókienniczym, a dawna manufaktura Schlősserów doprowadzona do stanu z przed wojny – a może nawet świetniejszego, gdzie zatrudnienie znajdzie większość ozorkowskiego społeczeństwa.

Tak się też stało. Zakład nie tylko odbudowano, ale rozbudowano, przeprowadzając znaczną modernizację. Zatrudnienie z każdym rokiem wzrastało. Warunki socjalne uzyskały wysoki poziom.
Zakładane przewidywania ziściły się. Ozorkowskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego "Morfeo" – bo taką miały ostatnio nazwę – dawały zatrudnienie wielu mieszkańcom Ozorkowa. Był nawet czas, że pracę w zakładzie otrzymywały osoby z poza jego granie.

Jest faktem, że w bardzo znaczącym stopniu historię naszego miasta wzbogacił, przemysł włókienniczy, do rozwoju którego bez wątpienia przyczyniła się rodzina Schlősserów. Widocznym jest, że ściśle czuli się związani z naszym miastem, czego dowodem jest to, że prochy ich spoczęły na jednym z ozorkowskich cmentarzy.

Historię naszego miasta tworzyły również inne, mniejsze zakłady prosperujące na jego terenie. Było ich kilka. Istnienie ich zwiększało zatrudnienie w mieście.

Ciekawa jest informacja, że Scheibler – wielki fabrykant łódzki – miał w Ozorkowie pralnię wełny, mieszczącą się obok mostu na rzece, przy obecnej ul. Wigury.
Własnością Scheiblerów była również przędzalnia wełny, usytuowana na obecnym boisku sportowym, która uległa spaleniu. Siedzibą rodziny Scheiblerów był dom, gdzie obecnie znajduje się Urząd Gminy Ozorków i mieszkania prywatne mieszkańców.

Przy obecnej ul. S. Wyszyńskiego – obok świetlicy Miejskiego Ośrodka Kultury – istniała wykończalnia wełny i apretura. Podobnie jak inne, uległa spaleniu.

Również przy ul. S. Wyszyńskiego, gdzie znajdowały się Zakłady Konfekcji, była przędzalnia odpadkowa i młyn żydowskiej rodziny Krysików – zniszczona przez pożar.

Opierając się na informacjach osób starszych, należałoby uznać, że w okresie przedwojennym, w miejscu gdzie obecnie istnieje Włókiennicza Spółdzielnia Pracy, była mała włókiennicza fabryczka należąca do Leona Vogla.

Nie można do końca zgłębić informacji dotyczącej przędzalni odpadkowej na "Skrzypiówce". Nie można znaleźć zapisów kto był jej właścicielem – uległa ona również spaleniu.
Dowodem na to, że jakaś fabryka tam istniała jest fakt, że w krótkim czasie po II wojnie światowej, rozebrane pozostały komin, a także resztki murów.

Na terenie miasta istniała znaczna ilość sklepów o różnego rodzaju asortymencie. Właścicielami byli przeważnie Żydzi, Niemcy, a potem – w mniejszej części – Polacy. Przyznać należy, że handel był znacznie rozwiniętą gałęzią w mieście.

Nie można pominąć kilka naprawdę wartościowych zabytków architektury, które mimo znacznego upływu czasu przetrwały na terenie naszego miasta. Powyższe obiekty ze względu na swoją wartość oraz architektoniczne walory znajdują się pod ochroną Ministerstwa Kultury i Sztuki. W pierwszym rzędzie należą do nich:

  • pałac Schlősserów – mieszczący obecnie biura główne OZPB,
  • budynek Schlősserów – obecnie Młodzieżowy Dom Kultury oraz Biblioteka Miejska,
  • kościół katolicki pod wezwaniem św. Józefa,
  • kościół ewangelicki,
  • zabytkowe domy włókniarzy, mieszczące się szczególnie przy ul. S. Wyszyńskiego oraz przy Pl. Jana Pawła II.

Ozorków jest w chwili obecnej bardzo rozbudowany i jego rozbudowa w dalszym ciągu postępuje. Szczególnie ważną sprawą jest jego zasobność w wodę. Znajdują się tu nawet gałęzie wód mineralnych. Są także informacje, że w pobliżu Ozorkowa natrafiono na złoża zgłębiające sól leczniczą.

Cieszy fakt, że ta maleńka niegdyś wioska – nasz Ozorków, ma tak bogatą historię – często nawet smutną. Cieszy również fakt, że taka maleńka wioska zmieniła się w znaczące przemysłowe miasto. Nie ulega wątpliwości, że Ozorków ma jeszcze przed sobą przyszłość – należy tylko w to wierzyć. Poza tym zdaje się koniecznym życzyć temu miastu właściwego szacunku dla dotychczasowych zdobyczy, wspólnej dbałości o jego wygląd, ponad to uznania, że Ozorków to nasze rodzinne miasto, nasz wspólny dom. Należy go również traktować jako spuściznę przodków – a gród ten jest bez wątpienia taką właśnie spuścizną.

Halina Urbaniak

Reklama

Ważne telefony

0

Kierunkowy do województwa łódzkiego 0-prefiks-42

Ratunkowe

Pogotowie ratunkowe
Pogotowie Ozorków, ul. Spokojna 10
999
710-31-90
Policja997
Straż pożarna, Kościuszki 1998
Straż miejska, Listopadowa 16710-31-32

Urzędy administracji

Urząd Gminy, Wigury 14sekretariat 277-14-44 do 48
wójt277-14-40
zastępca wójta 277-14-51
sekretarz, radca prawny277-14-43
skarbnik 277-14-41
Biuro Rady Gminy277-14-42
Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej 277-14-51
WODR277-14-53
Urząd Miejski, Wigury 1sekretariat710-31-00, fax. 710-31-01
zastępca burmistrza710-31-25
sekretarz miasta710-31-33
rzecznik burmistrza710-31-26
Wydział Organizacyjno – Administracyjnynaczelnik710-31-34
obsługa Zarządu Miasta710-31-27
kultura, sport, zdrowie710-31-27
Zaopatrzenie710-31-49
Wydział finasowynaczelnik710-31-42
skarbnik miasta710-31-48
księgowość710-31-46
podatki
kasa
710-31-45
710-31-47
Wydział Infrastruktury Miejskiejnaczelnik710-31-42
inwestycje710-31-42
ochrona środowiska710-31-40
handel
utrzymanie dróg
oświetlenie dróg
710-31-37
710-31-37
710-31-37
Wydział Urbanistyki, Geodezji i Rolnictwanaczelnik710-31-39
geodezja i rolnictwo
budownictwo
710-31-41
710-31-28
Wydział Gospodarowania Majątkiem Komunalnymnaczelnik710-31-22
dzerżawy, sprawy lokalowe
dodatki mieszkaniowe
710-31-38
710-31-21
Wydział Spraw Obywatelskich, ul. Listopadowa 16naczelnik710-31-30
ewidencja ludności710-31-29

Inne

Wydział Komunikacji Ozorkówsekretariat718-92-92
Obrona Cywilna, ul. Listopadowa 16 710-31-31
Biuro Rady Miejskiej, ul. Wigury 1 710-31-43
Radca Prawny, ul. Wigury 1 710-31-35
Biblioteka Miejska, ul. Listopadowa 6dyrektor710-31-17
filia – ul. Stypułkowskiego 1710-31-16
filia – ul. Mielczarskiego 17710-31-88
Roboty Publiczne, ul. Wyszyńskiego 4 710-31-87
Gminne Centrum Informacji, ul. Listopadowa 9A tel.: 710-32-00, fax: 710-32-01
Młodzieżowy Dom Kultury im. Małego Księcia, ul. Listopadowa 6B tel./fax: 718 93 53
Miejski Ośrodek Kultury (MOK), ul. Wyszyńskiego 43 710-31-18, 710-31-19
MZEASiP, ul. Stypułkowskiego 1 710-31-58, 710-31-59
Lecznica Weterynaryjna "ARKA" s.c. 277-51-59
608074290
Sport  
Boisko sportowe, ul. Łęczycka 1 710-31-20
Pływalnia "WODNIK", ul. Lotnicza 1 710-31-51, 710-31-52
MOSiR, ul. Traugutta 2 710-31-60 do 62
Edukacja  
Szkoła podstawowa nr 4, ul. Średnia 30 710-31-80 do 83
Szkoła Podstawowa nr 5, ul. Cegielniana 25/27
710-31-84 do 86
Gimnazjum, ul. Lotnicza 1 710-31-53 do 57
Złobek i Przedszkole, ul. Lotnicza 3
710-31-74, 710-31-75
Przedszkole, ul. Stypułkowskiego 7a 710-31-76
Przedszkole, ul. Kościuszki 27
710-31-77
Przedszkole, ul. Zgierska 15 710-31-78
Przedszkole, ul. Obrońców Westerplatte 1
710-31-79



Apteki

"Alfa", Nowe Miasto3277-51-66
"Cefarm", plac Jana Pawła II 17718-10-21
"Cefarm", Listopadowa 22718-15-52
"Cefarm", Lotnicza 1718-88-33
"Omega", Mielczarskiego 39718-98-13
"Pod Pegazem", Listopadowa 6718-33-81
"Sanax", Księdza Kardynała Wyszyńskigo718-43-22

Banki

Bank Polska Kasa Opieki SA – Filia 1 w Ozorkowie,Nowe Miasto 3718-96-02, fax. 718-96-02
Bank Spółdzielczy – Centrala, pl. Jana Pawła II 6718-10-11, fax. 718-22-40
Powszechna Kasa Oszczędności Bank Polski SA, Mielczarskiego 39718-85-15, fax. 718-23-84

Opieka społeczna

Dom Pomocy Społecznej dla Dorosłych, Mickiewicza 1718-16-34
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej,
Nowe Miasto 14
710-31-63, 710-31-64
Państwowy Dom Pomocy Społecznej dla Dorosłych, Mickiewicza 1718-12-25
MOPiTU, ul. Konstytucji 3 Maja 86710-31-89
Rejonowy Ośrodek Pomocy Społecznej, Nowe Miasto 38718-99-56

Przychodnie – Poradnie

Miejska Przychodnia, Maszkowska 25718-30-26
Poradnia Wychowawczo – Zawodowa, Konarskiego 2718-19-45
Prywatna Przychodnia Lekarska "Kromedic", Nowe Miasto 3718-97-32
Specjalistyczny ZOZ GruĽlicy i Chorób Płuc, Wigury 1718-10-79
Zespół Opieki Zdrowotnej Przychodnia Rejonowa, Wigury 1718-14-31
Zespół Opieki Zdrowotnej Stacja Pogotowia, Ratunkowego, Łęczycka 15718-21-41
Miejska Przychodnia Zdrowia, ul. Wigury 1dyrektor710-31-67
rejestracja710-31-50
księgowość, płace710-31-23
kadry710-31-12
laboratorium710-31-65
poradnia uzależnień710-31-03
chirurg, ortopeda710-31-24

stomatolog710-31-36
zabiegowy710-31-15

poradnia "K"710-31-66
poradnia "D"710-31-10

laryngolog710-31-68
Reklama

MKS Bzura Ozorków w drugiej lidze

3
Fot. Miłosz Chmielecki

Bzura Ozorków po dwóch latach przygody w I lidze siatkarskiej spadła do klasy niżej.

Wczorajsze spotkanie z Avią Świdnik zakończyło się porażką 0:3 (21:25, 22:25, 19:25).

Bzura zajęła 12 (przedostatnie) miejsce w tabeli po zakończeniu rundy zasadniczej.

Zobacz zdjęcia z meczu

I liga mężczyzn – tabela i wyniki po 26 kolejkach

Reklama

Toni chce zburzyć szkielet

15
Fot. Mokleks

Toni Kamal, ozorkowski biznesmen, nie daje za wygraną. Ponowił ofertę zakupu niedokończonej przychodni zdrowia przy ulicy Lotniczej. Tym razem chce tu zbudować luksusowe mieszkania. Nadal oferuje miastu za żelbetonową konstrukcję dwa miliony złotych.

Poprzednią ofertę Kamala radni odrzucili, bo budowla zgodnie z prawem może być przeznaczona wyłącznie na cele mieszkaniowe. Pod takim warunkiem wojewoda przekazał ją razem z działką miastu. Toni Kamal zmodyfikował więc swoją propozycję i zamierza kupić szkielet z przeznaczeniem właśnie na mieszkania.

Reklama

Nie można kupić migawki

0

Mieszkańcy Ozorkowa skarżą się, że od jakiegoś czasu nie mogą w swoim mieście kupić biletów miesięcznych na tramwaj linii 46. Najbliższy punkt z takimi biletami znajduje się w Zgierzu, a kolejny w Łodzi, na Helenówku. Dla niektórych to cała niepotrzebna wyprawa.

– Dojeżdżam do pracy tramwajem 46 z Ozorkowa do Słowika – mówi Janusz Klimczak. – Nie mam żadnej potrzeby jeździć do Zgierza, ani tym bardziej do Łodzi. Jestem jednak do tego co miesiąc zmuszany, by wykupić migawkę na tramwaj. To jest nienormalne. Napisałem w tej sprawie e-mail do MKT, ale nawet nie raczyli mi odpowiedzieć.

Reklama

Ciasno na ulicy Średniej

0

Mieszkańcy ulicy Średniej w Ozorkowie są zawiedzeni postawą policji. Kilkakrotnie interweniowali na komisariacie w sprawie samochodów zatrzymujących się przed ich domami . Niestety ze strony policji nie było żadnej reakcji, a auta jak parkowały, tak parkują.

– To jest wąska uliczka, na której w dodatku jest górka – mówi Jerzy Trela. – Tymczasem właściciele posesji, zamiast wstawiać swoje auta na podwórka, zostawiają je na ulicy, zasłaniając w ten sposób widoczność i zwężając przejazd tak, że za nic w świecie nie miną się tu dwa pojazdy.

Reklama

Będą światła na Nowym Mieście

1

W tym roku planowana jest modernizacja oraz utwardzenie nawierzchni odcinka ulicy Lipowej pomiędzy nowo wybudowanym rondem przy alei Unii a ulicami Adamówek i Nowe Miasto.

Mato być kolejny etap budowy dojazdu do ozorkowskiej podstrefy Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Pieniądze na ten cel pochodzić mają z funduszy unijnych, za które wybudowano pierwszą część obwodnicy – od ul. Południowej wraz z rondem Solidarności.

Reklama

Renesans zawodówki

0

Rozpoczął się nabór do ozorkowskiego Zespołu Szkół Zawodowych. W przyszłym roku szkolnym ma tu zdobywać wiedzę 200 nowych uczniów. Z zapełnieniem miejsc nie powinno być problemów, bo młodzież po kilku latach niechęci znów polubiła szkolnictwo zawodowe.

Zawodówki przeżywają ponowny rozkwit, ale na naprawę tego, co zniszczono przez kilka ostatnich lat, trzeba będzie długo czekać – mówi Dariusz Witosławski, szef kształcenia zawodowego ZSZ w Ozorkowie. – Młodzież zauważyła, że o wiele łatwiej dziś znaleźć dobrze płatną pracę, mając w ręku konkretny fach, niż po liceum zawodowym, profilowanym, nie mówiąc już o liceum ogólnokształcącym.

Reklama

Gdzie więcej światła?

1
Ozorków nocą, Fot. j4rek

Mieszkańcy Ozorkowa mogą zadecydować, gdzie w ich mieście staną nowe latarnie.

Miasto przygotowuje właśnie program modernizacji oświetlenia ulicznego. W jego ramach zostanie wymienionych na nowsze, energooszczędne prawie 3 tysiące opraw oświetleniowych.

Przybędzie także nowych punktów świetlnych na ulicach gdzie do tej pory nie było lamp ulicznych w ogóle, bądź było ich za mało. Właśnie w tej sprawie głos mogą zabrać sami ozorkowianie.

Jeśli ktoś uważa, że na jego ulicy czy osiedlu wieczorem jest zbyt ciemno, może poinformować o tym fakcie urzędników miejskich pod numerem telefonu 710 31 37.

Reklama

Brakuje pasków

0
Basen WODNIK, Fot. Michał Kowalski

Frekwencja na ozorkowskiej krytej pływalni "Wodnik" bije ostatnio wszelkie rekordy. W soboty i niedziele trzeba czekać na wejście, bo brakuje zakładanych na rękę pasków magnetycznych, które służą do rejestrowania dokładnej godziny wejścia i opuszczenia obiektu. Niewiele lepiej jest w tygodniu. Popołudniami amatorzy kąpieli zajmują niemal komplet wolnych miejsc w przebieralniach i w samym basenie.

– Jednorazowo na pływalnię może wejść 160 osób i tyle też mamy pasków magnetycznych, za pomocą których nasi goście są identyfikowani przez system komputerowy naliczający opłaty – wyjaśnia Barbara Durkowska, p.o. dyrektora basenu. – Dawno już nie było takiej sytuacji, żeby pasków zabrakło, tymczasem w ostatnich dniach zdarzyło się tak parę razy. Mamy zdecydowanie większy ruch, niż w ubiegłym roku.

Reklama