Reklama

31-letni Filip S. zginął wczoraj w trakcie prac remontowych w zakładzie produkującym okleiny meblowe w miejscowości Adamówek pod Ozorkowem. Drugi z członków ekipy,40-letni Krzysztof L., walczy o życie w szpitalu.

Do tragedii doszło wczoraj rano w firmie „Interprint”, w czasie przygotowań do wymiany centrali wentylacyjnej. Robotnicy z firmy z Łowicza mieli zamontować w hali na pewnej wysokości tzw. wymiennik ciepła. Ważące 1,5 tony urządzenie zamierzali najpierw umieścić na przygotowanej wcześniej drewnianej platformie.

– Użyli do tego celu wózka widłowego, ale uniesiony nim wymiennik przechylił się i spadł na pracowników – mówi Tomasz Wodziński, kierownik referatu kryminalnego komisariatu ozorkowskiej policji. Filip S. zginął na miejscu. Metalowy ko los tak zmiażdżył jego ciało, że z jego twarzy została krwawa miazga. Stan drugiego z przygniecionych pracowników jest bardzo ciężki.

– Poszkodowany ma zmiażdżone nogi i uraz kręgosłupa – mówi Beata Świątczak, kierownik pogotowia w Zgierzu. – Pracownik najpierw trafił do naszego szpitala, a następnie został przewieziony na oddział neurochirurgii szpitala im. M. Kopernika w Łodzi. To pierwszy tak tragiczny wypadek w ozorkowskiej podstrefie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Świadkowie zdarzenia zostali wczoraj przesłuchani przez policję. – Pracownicy byli trzeźwi – mówi kierownik referatu kryminalnego komisariatu w Ozorkowie. – Okoliczności wypadku bada jeszcze prokuratura oraz inspekcja pracy.

Śledztwo ma wyjaśnić, czy nie doszło do naruszenia zasad BHP, czy pracownicy byli przeszkoleni do wykonywania takich prac oraz czy wózek widłowy przystosowany był do podnoszenia ciężarów o takiej masie.

Express Ilustrowany 2008-04-16
TEKST: (STOP)

 

Reklama