Prawie trzy razy drożej od ceny sklepowej może kosztować 27-letniego mieszkańca Ozorkowa zakup telewizora na raty. Mężczyzna nabył sprzęt w 2000 roku za 4 tys. złotych. Ponieważ nie miał gotówki, skorzystał z kredytu bankowego.
Transakcja została zawarta za pośrednictwem sklepu rtv przy pl. Jana Pawła II w Ozorkowie. Przez dwa lata pożyczkobiorca sumiennie spłacał raty.
Bardzo był więc zdumiony, kiedy w tym tygodniu otrzymał wezwanie z banku do zapłaty zaległych 4 tys. złotych kredytu oraz 3 tys. zł odsetek. Jak wynikało z pisma, należność dotyczyła zakupu tego samego telewizora.
Sprawą zajęła się policja. Według jej ustaleń, klient w chwili zakupu złożył dwa wnioski kredytowe ze swoimi podpisami i wymaganymi poręczeniami. Zgodnie z sugestiami sprzedawców, wnioski były adresowane do różnych banków – na wypadek, gdyby któryś z nich odmówił udzielenia pożyczki. Przy zawieraniu transacji, w sklepie przekazano pożyczkobiorcy książeczkę z terminarzem spłaty rat. Nikt go nie poinformował, że kredyt otrzymał również z drugiego banku.
Na razie nie wiadomo, co stało się z pieniędzmi przyznanymi ozorkowianinowi przez ten drugi bank. Przed kilkoma miesiącami sklep przestał istnieć. Obecnie policja ustala miejsce pobytu jego właścicieli.
(dj)

Jaki sklep?Gdzie był ten sklep przed kilkoma miesiacami?Jak sie facet nie zna na kredytach to niech placi.Nacieli frajera i sie po 3-ech latach połapał.I to jeszcze w sklepie,ktorego nie bylo. I mysli ,ze policja mu to wyjasni.Moze kupil telewizor stereo?To niech placi podwójnie.