Bzura Ozorków musiała uznać wyższość gości z Częstochowy, ulegając
im w czterech setach. Tego nikt się nie spodziewał, rewanż za porażkę z
I rundy się nie udał.
Pierwszy set zaczął się dla Bzury od wysokiego prowadzenia. Jednak w
miarę upływu czasu coś się zaczęło zacinać. W środkowej fazie seta
trwała jeszcze wyrównana walka, jednak pod jego koniec nieznaczną
przewagę osiągnęli goście, którzy nie wypuścili szansy z rąk i wygrali
do 22.
Druga partia miała podobny przebieg, słabiej spisywał się Marcin Sadecki i na rozegraniu Rafał Grabarczyk. To wszystko złożyło się na to, że goście kontrolowali sytuację i wygrali tego seta do 20, wykorzystując pierwszą piłkę setową.
W trzecim secie nastąpiła metamorfoza gospodarzy. Na boisko wszedł zmiennik Marcina Sadeckiego Daniel Sęk
i to przyniosło skutek. Bzura rozgromiła w tym secie gości do 11! Było
to efektem dobrych bloków, a także złego przyjęcia gości.
W czwartym secie od początku przewagę uzyskali goście. Przy stanie
18:11 dla Delic Polu kibicom wydawało się, że może się powtórzyć wynik
z poprzedniego seta, tylko w drugą stronę. Jednak Bzura zerwała się do
lekkiego ataku i w całym secie zdobyła jeszcze 7 punktów, co dało
końcowy wynik 25:18.
Co się stało, tego nikt nie umie powiedzieć. Zdecydowały drobne
niuanse. Mimo wszystko z porażki można wyciągnąć lepsze wnioski niż ze
zwycięstwa. W tym tkwi nadzieja na przyszłość.