W 9. kolejce I ligi mężczyzn Płomień Sosnowiec pokonał zespół MKS Bzura
Ozorków 3:0. Była to zarazem kolejna z rzędu wygrana podopiecznych
trenera Mirosława Zawieracza, a fotel lidera wydaje się być nie
zagrożony.
Sosnowieccy siatkarze pozazdrościli chyba reprezentacji Polski
zwycięstw w trzech setach i w takim właśnie stosunku pokonali w tym
spotkaniu przyjezdnych.
Pierwszy set rozpoczął mocnym uderzeniem z lewego skrzydła Marcin Grygiel. Goście nie pozostali jednak dłużni - dwukrotnie udało się obić nasz blok Damianowi Parkitnemu,
który w poprzednim sezonie reprezentował jeszcze barwy Płomienia.
Przewaga Kazików zaczęła się zwiększać, po udanym bloku Dariusza
Szulika tablica wyników pokazywała stan 11:8. Wtedy goście nieco się
rozbudzili. Dwa mocne ataki Marcina Sadeckiego, dwa błędy gospodarzy i
już po 13. Wyrównana walka nie trwała jednak długo. Naszym zawodnikom
udało się odskoczyć na 4 punkty i utrzymać tą przewagę prawie do samego
końca seta. Przy stanie 22:19, po skutecznym bloku Parkitnego, na
boisku pojawił się Tomasz Tomczyk (za Marcina Grygiela). Pierwszego seta zakończył efektownym atakiem ze środka Grzegorz Kosok (25:22).
Druga partia to początkowo gra punkt za punkt. Ale tylko do stanu
6:6. Atak Tomczyka z prawego skrzydła, błędy po stronie Bzury i 8:6
oraz czas dla trenera Krzysztofa Jurka. Przerwa ta na
niewiele się jednak gościom zdała, popełniali kolejne błędy, co
doskonale umieli wykorzystać podopieczni trenera Zawieracza. Po asowej
zagrywce Łukasza Jurkojcia o drugi czas poprosił
trener Ozorkowa (14:8). Nie wybiło to jednak z uderzenia drużyny
Płomienia. Kuba Łomacz skutecznie obił blok gości, następnie udanym
atakiem zakończył jedną z dłuższych wymian tego meczu. Przy stanie 16:9
kibice licznie zgromadzeni na hali w Sosnowcu mieli okazję (po raz
pierwszy w tym sezonie) zobaczyć w akcji Dominika Kwapisiewicza (zmiana
za Rafała Legienia). Nie obyło się co prawda bez kilku prostych błędów
(dotknięcie siatki, przełożona ręka), ale przewaga wcale się nie
zmniejszyła. Po udanej kiwce Kwapisiewicza (20:13) z boiska zszedł
Damian Parkitny, a zastąpił go Przemysław Antosiak. Przy stanie 23:18 na kolejną zmianę zdecydował się także trener Płomienia, wprowadzając na boisko Roberta Kiwiora (za Łukasza Jurkojcia). Seta zakończyli goście, atakując w siatkę (25:18).
Trzecia odsłona to prawdziwa gra nerwów. Zawodnicy Bzury już na
początku wypracowali sobie znaczną przewagę (5:12). Gospodarze nie
poddali się jednak tak łatwo i zaczęło się mozolne odrabianie strat.
Mocny atak Szulika, dwa podwójne bloki Kosoka i Tomczyka zachowały
nadzieję na nawiązanie równorzędnej walki. Nadzieje te prysnęły przy
stanie 11:20, kiedy to po raz kolejny efektownym atakiem popisał się
Sadecki. Jednak już od stanu 17:21 sosnowiecki klub kibica ożywił się
nieco, co pozwoliło uwierzyć Płomieniowi w możliwość zwycięstwa.
Kolejne punkty to zasługa między innymi Kuby Łomacza,
który skutecznym atakiem oraz blokiem (z Darkiem Szulikiem) pomógł
odrobić kilka punktów straty (23:22). Końcówka seta wywołała najwięcej
emocji. Udało nam się obronić piłkę setową, a chwilę później uzyskać
jednopunktową przewagę. Nie oznaczało to jednak końca spotkania, bo
piłek meczowych mieliśmy jeszcze 5 i dopiero tą piątą udało się
wykorzystać. Mecz zakończył mocnym atakiem Marcin Grygiel.
Płomień SSA - MKS Bzura Ozorków 3:0
(25:22; 25:18; 31:29)
Składy:
Płomień Sosnowiec: Jakub Łomacz, Łukasz Jurkojć,
Dariusz Szulik, Marcin Grygiel, Grzegorz Kosok, Rafał Legień, Adrian
Stańczak (l) oraz: Tomczyk, Kwapisiewicz, Kiwior
Bzura Ozorków: Damian Parkitny, Daniel Sęk, Łukasz
Kałużny, Krzysztof Domagała, Marcin Sadecki, Adam Pietrzak, Sławomir
Krypel (l) oraz: Przemysław Antosiak, Rafał Grabarczyk