GTPS Gorzów wygrał w I lidze po raz trzeci z rzędu, ale tym razem po
tie-breaku. Mało brakowało, a gorzowianie pomogliby nawet siatkarzom
Bzury przerwać koszmarną serię 11 porażek z rzędu.
- Mocno zmotywowani gospodarze, grający z nożem na gardle, postawili nam ciężkie warunki - powiedział po meczu szkoleniowiec GTPS Dziewulski Inkaso Team Jerzy Taczała. - Nie
ma jednak co ukrywać, że do Ozorkowa jechaliśmy po trzy punkty i to
spotkanie powinniśmy spokojnie wygrać 3:0. Szkoda przegranego
pierwszego seta. Trochę się pogubiliśmy i rywale to wykorzystali.
Jestem przekonany, że gdybyśmy wygrali tą partię, to mecz skończyłby
się szybciej.
Serwis Ozorków.net oraz mksbzura.pl zapraszają do obejrzenia videorelacji z tego meczu!
{google.pl}4135990799259565824{/google.pl}
A początek premierowej odsłony był dla gorzowian doprawdy wymarzony.
Wysoko prowadzili, ale przy stanie 16:12 nagle stanęli. W ataku
częściej piłki lądowały na aucie, niż w boisku, popełnili też błędy w
przyjęciu. Wynik odwrócił się i gorzowianie przegrali do 22. W drugiej
odsłonie szala na korzyść gości przechyliła się dopiero w samej
końcówce i wygrali na przewagi. Wszystko zdawało się wracać do normy, a
trzeci set to była już dominacja GTPS Dziewulski Inkaso Team. Bardzo
dobrze w bloku spisywał się Arkadiusz Kamiński, ważne piłki kończyli Maciej Wołosz i Krzysztof Grzesiowski, który po raz kolejny już w pierwszym secie zmienił naszego kapitana Krzysztofa Śmigla.
Czwarta partia miała być ostatnią tego wieczoru. Siatkarze z
Ozorkowa na początku seta uzyskali jednak 3-4 pkt przewagi i nie dali
się już dogonić. W tie-breaku nie starczyło im już amunicji. Prowadzili
jeszcze 8:7, ale od tego momentu na parkiecie istniała już tylko jedna
drużyna. GTPS wygrał decydującą partię 15:9.
Duży wpływ na gorszą postawę gorzowian miała absencja pierwszego rozgrywającego Jacka Malczewskiego, który ma problemy ze ścięgnem Achillesa i cały tydzień nie trenował. Daniel Mróz zagrał w Ozorkowie z gorączką. - Muszę pochwalić rezerwowego rozgrywającego Łukasza Klucznika za odwagę - powiedział Taczała. - Zaczął
mecz w pierwszej szóstce po raz pierwszy w tym sezonie. Cieszy mnie
postawa Krzysztofa Grzesiowskiego, który zrobił kilka niezłych akcji.
Miło było patrzeć, jak w bloku radzi sobie Arek Kaminski. Mam nadzieję,
że ten stracony dziś punkt odrobimy sobie z innym, lepszym zespołem.
Wtedy będzie nas cieszył podwójnie.