Ozorkowska HTL-Strefa chce zostać największym na świecie producentem bezpiecznych nakłuwaczy do pobierania krwi i zgarnąć ponad połowę światowego rynku w swej branży. Jak dotąd jednak akcje spółki spadły w ostatnich miesiącach dwukrotnie. Dlaczego?
Bezpieczny nakłuwacz to jednorazowe urządzenie, które przystawia się do
palca wskazującego. Potem wystarczy nacisnąć (tak jak włącza się
automatyczny długopis). Czubek igły wysuwa się na ułamek sekundy,
pobierając próbkę krwi. Takich bezbolesnych nakłuwaczy HTL produkuje w
Ozorkowie miliony. Wykorzystuje się je do badania poziomu cukru,
cholesterolu, krzepliwości krwi, ustalenia ojcostwa czy obecności
wirusa HIV.
Przed niespełna dwoma laty spółka weszła na warszawską Giełdę Papierów
Wartościowych, notując jeden z najbardziej spektakularnych debiutów.
Ostatni rok nie był jednak dla akcji udany, a w ciągu ostatnich trzech
miesięcy ich ceny spadły dwukrotnie.
W konsekwencji HTL obniżyła prognozę zysku za 2007 rok do 4,2 mln zł z ponad 20 przewidywanych wcześniej.
- To dla mnie bolesny krok, ale wiem, że jego przyczyny są jednorazowe
i nie powtórzą się w przyszłości - napisał w liście do akcjonariuszy
Andrzej Czarnecki, prezes spółki.
Co miało wpływ na gorszy nastrój zarządu? Na przykład spadek kursu
dolara. Spółka zabezpieczała się przed wahaniami walut, ale i tak na
niekorzystnym dla eksporterów kursie straciła 1 mln zł. O ponad 6 mln
obniżyło zysk opóźnienie w dostawie dwóch automatów z Niemiec. Z tego
zaś wynikały koszty transportu (kolejne 2,3 mln zł mniej). - Aby
zmniejszyć niedogodności klienta wynikające z opóźnienia w instalacji
wspomnianych automatów, spółka wysyłała produkty transportem lotniczym,
szybszym, ale i droższym niż droga morska - mówi Przemysław Wasilewski,
rzecznik spółki.
Trzeci powód, który miał wpływ na obniżenie zysku, to przejęcie
konkurenta szwedzkiej firmy HaeMedic AB. Ta transakcja powinna jednak
zaprocentować już w tym roku.
Prezes podkreśla, że sytuacja HTL-Strefy jest doskonała, a spółka ma
bardzo dobre perspektywy. Spodziewa się, że w tym roku jej przychody ze
sprzedaży wyniosą nawet 130 mln zł. Duże znaczenie mają zmiany prawa
przygotowane przez Komisję Europejską. Jesienią opublikowała ona
dyrektywę nakazującą używanie w szpitalach tzw. bezpiecznych urządzeń,
np. nakłuwaczy zamiast tradycyjnych strzykawek. Wszystkie państwa Unii,
w tym Polska, mają dwa lata na dostosowanie się do zaleceń KE. Po tym
czasie HTL-Strefa przewiduje, że czekają ją obfite żniwa. Ale już w tym
roku spółka z Ozorkowa chce zgarnąć połowę światowego rynku w swojej
branży.
Duże nadzieje wiąże z niedawnym otwarciem w Łęczycy własnej szlifierni
igieł. To najdroższa część bezpiecznego nakłuwacza. Pod koniec
ubiegłego roku spółka kupiła od japońskiej firmy Futaba trzy nowe linie
technologiczne do szlifierni igieł. Pierwsze maszyny dotrą do Łęczycy w
kwietniu, a dwie kolejne w czerwcu. Ich łączna zdolność produkcyjna
wyniesie ponad miliard sztuk igieł rocznie. Fabryka w Łęczycy zatrudni
300 osób.