– Moda na ten sport rozpoczęła się na początku lat 90. Moim guru jest pewien Węgier zwany Zoltanem. Ja wśród stunte-rów mam ksywkę AcŚledź. Jazdą ekstremalną zajmuję się od 7 lat – mówi pan Tomasz.
Ozorkowianin twierdzi, że najtrudniejsze są kombinacje na jednym
kole. Wówczas motocyklista siedzi na kierownicy lub stoi na
siedzisku. Popularna jest również jazda bez trzymanki.
- Aby uprawiać ten sport, trzeba być dobrze wygimnastykowanym. Chodzi
przede wszystkim o umiejętność szybkiego reagowania na nieoczekiwane
upadki - mówi T. Kujawiak vel AcŚledź.
Marek Kujawiak, ojciec mistrza, jest przekonany o dużych umiejętnościach syna w
jeździe ekstremalnej.
- Tomek zaliczył już sporo upadków, ale nigdy nie
były one groźne. Taką jazdę trzeba mieć we krwi. Zresztą już jako mały
chłopiec Tomek miał swoją motorynkę. Do tej pory był już właścicielem
ponad 20 motorów - mówi Marek Kujawiak.