Za sprawą poprzednich właścicieli nieruchomość przy ul. Łęczyckiej 3
przez lata niszczała. Obecny - niemiecka firma, która ma w Ozorkowie
swój oddział - postanowił zadbać wreszcie o zabytek i zlecił
odrestaurowanie pałacu.
Kiedy pracownicy firmy konserwatorskiej rozpoczynali remont, nie
przewidywali, jakie piękno jest w nim ukryte. Wnętrze budynku było
pokryte warstwami zielonej i białej farby. - Kiedy zaczęliśmy ją usuwać
odsłoniły się m.in. oryginalne polichromie na drzwiach, ścianach i
sufitach - opowiada Michał Potz z firmy Mosaicon, która wykonała
remont. - Oczyściliśmy je i uzupełniliśmy ubytki sztukaterii.
Efekt robi ogromne wrażenie. Na każdym kroku podczas zwiedzania pałacu
uwagę przyciągają kolejne odnowione ozdoby. Na drzwiach wejściowych
pierwsza - kuta krata z inicjałami Henryka Schlossera, właściciela
pałacu. Tuż za wejściem - na suficie - okazała polichromia, którą już
na początku lat 80. odrestaurował ojciec Michała Potza - Jan.
Przedstawia alegorię przemysłu włókienniczego - kobietę ze szpulką
nici, za którą widać fabryczny komin. Przy niej napis "ora et labora" i
"salve" czyli "módl się i pracuj" oraz "bądź pozdrowiony".
Ściany holu głównego zdobią marmuryzacje, a drzwi mazerunki. Uwagę
warto też zwrócić na drewniane pilastry, pod sufitem ozdobione
kroksztynami. W końcu holu z lewej strony stoi glazurowany, kaflowy
piec.
Każdy z pokoi na parterze jest wyjątkowy i ma inne zdobienia.
Największe wrażenie robią polichromowane i częściowo złocone sufity
sztukatorskie. Każdy z innym ornamentem, rozetami oraz płaskorzeźbami
przedstawiającymi najczęściej putta i aniołki. Pracownicy firmy
konserwatorskiej odtworzyli też parkiety i odrestaurowali drzwi, które
znowu zdobią polichromie z motywami groteski i wizerunkami postaci.
Odnowione są także elewacje pałacu. - Stolarkę na parterze poddaliśmy
renowacji, a okna w piwnicy i na poddaszu wymieniliśmy.
Zrekonstruowaliśmy detale fasady - tralki, konsolki, balustrady,
atlanty i kariatydy. Na szczyt ryzalitu powróciła rzeźba
przedstawiająca fortunę. Odnowiliśmy też fontannę, która zostanie
jeszcze spatynowana - opowiada Potz.
Remont pałacu wybudowanego w połowie XIX wieku trwał ponad półtora
roku. Jeśli będzie kontynuowany, restauracji doczeka się również
poddasze użytkowe, piwnice i klatka schodowa, którą zdobi kopia
witrażu. Oryginał znajduje się w wojewódzkim urzędzie ochrony zabytków
w Łodzi.
Schlosserowie w Ozorkowie
Bracia Fryderyk i Henryk przybyli do miasta na początku lat 20. XIX
wieku i założyli nowoczesną przędzalnię wełny. W roku 1828 młodszy -
Henryk wrócił do rodzinnej Nadrenii.
Fryderyk ożenił się i miał pięcioro dzieci. Po powstaniu listopadowym
przestawił się na produkcję bawełny. Niespodziewanie zmarł w 1848 roku.
Majątek odziedziczyła wdowa i dwaj synowie. Karol z matką zajął zakład
nad stawem Piła, a Henryk fabrykę na Strzeblewie. Właśnie tam postawił
pałac, który dziś stanowi zabytkową wizytówkę Ozorkowa.