Policjanci ze Zgierza (Łódzkie) rozbili gang, który żądając okupu
groził śmiercią 43-letniemu przedsiębiorcy z Ozorkowa. Przestępcy
spalili mu także cztery auta. Zatrzymano sześć osób, w tym dwa
małżeństwa. Większości z nich grozi kara 10 lat więzienia.
Jak poinformowała w środę rzeczniczka łódzkiej policji nadkom.
Magdalena Zielińska, 43-letni mieszkaniec Ozorkowa handlujący
samochodami przywożonymi z zagranicy od czerwca otrzymywał sms-y oraz
telefony z pogróżkami. Nieznani sprawcy grozili jemu i jego rodzinie
śmiercią. Za "spokój" żądali 25 tys. zł. W tym samym czasie spalono
jego cztery samochody o wartości ponad 30 tys. zł.
Przedsiębiorca powiadomił policję. Funkcjonariusze zatrzymali sześć osób w wieku 20-29 lat podejrzanych w tej sprawie, w tym dwa małżeństwa. Podczas przeszukania budynku w którym ukrywała się część podejrzanych znaleziono pistolet, dwie atrapy broni palnej, pistolet startowy, 7 łamaków i 10 sztuk ostrej amunicji oraz kradziony motocykl suzuki.
29-letni szef gangu był poszukiwany listem gończym, a od października ub. roku do marca tego roku przebywał w niemieckim areszcie.
Pięciu zatrzymanym przedstawiono zarzuty wymuszenia rozbójniczego i zniszczenia mienia. Grozi za to do 10 lat więzienia. Natomiast 20-letnia żona szefa gangu odpowie za ukrycie dokumentów i posługiwanie się dokumentami tożsamości innej osoby.
Prokuratura wystąpiła o aresztowanie trzech mężczyzn. Wobec kobiet zastosowano dozory policji.