Oaza bez ciszy i spokoju

3
70

Dawniej nazywano je miastem-ogrodem. Najpopularniejsze i największe letnisko podłódzkie – Sokolniki – liczy tysiąc stałych mieszkańców. Co trzeci z nich pomieszkuje "okrakiem" – a to wmieście, a to w lesie. W sezonie przez miejscowość przewija się około 12 tysięcy letników.

– Zmorą jest młodzież "paląca gumy" na rondzie, na ul. Jagiellońskiej, placu targowym, ścigająca się nawet na szerokich, gruntowych ulicach – mówi pan Marcin, przedsiębiorca mający dom przy ul. Sokolnickiego. – Szaleją też dzieciaki na quadach, a ich przejazdy na pewno nikogo nie utulą do snu. Policja doskonale wie o tych wyczynach. Na przekór zdrowemu rozsądkowi pojawia się rano w dni powszednie. Zatrzymuje i karze mandatami sokolniczan jadących do pracy, przekraczających ograniczenie do 40 km/h…

Gdy wweekendy Sokolniki opanowuje rozwydrzona młodzież, policja już odpoczywa po służbie. Pan Marek, przedsiębiorca budowlany z ul. Mickiewicza, został pogryziony przez wałęsającego się psa, którego właścicielka jest mu dobrze znana. Sprawa w sądzie ciągnie się półtora roku. Na razie pan Marek zapłacił 300 złotych kary za niestawienie się na rozprawę jako jeden z kilku poszkodowanych. Ale sprawy idą w dobrym kierunku, bo obrońcy zwierząt zabrali właścicielce 9 z 12 psów, ujadających od godz. 4 rano i przedostających się pod ogrodzeniem na posesje sąsiadów.

Pani Ewelina uwielbia spacery po lesie. Las sokolnicki staje się jednym wielkim dzikim wysypiskiem śmieci, zalegających również na nieogrodzonych działkach. W Sokolnikach płaci się za każdy worek śmieci, więc umowy na wywóz podpisała garstka właścicieli posesji. Pani Ewelina chodzi z nożem do lasu i rozcina worki wypełnione wygrabionymi liśćmi i gałęziami. Po 2 miesiącach nie ma śladu po organicznych śmieciach, ale folia rozkłada się setki lat!

Samorząd gminny musi przestrzegać przepisów unijnych, nie może bezpłatnie wywozić worków z odpadami. A to byłby latem ratunek dla lasu. Jak co roku pod koniec lata członkowie Stowarzyszenia Właścicieli Działek i inni ochotnicy zorganizowani przez proboszcza znów posprzątają śmieci. Ale wszystkich worków nie wypatrzą…

(WKU) Express Ilustrowany