Na Lipowej jak w San Francisco

41
80

Przebudowa ulicy Lipowej w Ozorkowie jest największą tegoroczną inwestycją samorządu. Ma łączyć drogi lokalne i w przyszłości stanowić fragment objazdu centrum miasta od strony Parzęczewa.

Problem w tym, że po remoncie ulica wygląda, jakby ją przeniesiono z amerykańskiego miasta San Francisco. Różnice wzniesień sięgają na niej nawet 10 metrów!

– To fuszerka za grube pieniądze – mówią o remoncie ulicy Lipowej w Ozorkowie jej mieszkańcy. – Do naszej posesji nie można wjechać z ulicy – skarży się Ryszard Ewert. – Krawężnik jezdni znajduje się o ponad metr wyżej niż chodnik. Nie sposób tędy zjechać!

Wprawdzie inwestorzy wybudowali specjalny podjazd przebiegający pod domami, problem jednak w tym, że nie wszyscy mogą z niego skorzystać. – Prowadzimy z wujem firmę transportową – mówi Mariusz Ewert. – Nie jesteśmy wstanie skręcić samochodem z podjazdu w bramę, bo jest za wąsko. Brak odpowiedniego wjazdu zaniża mocno cenę naszych nieruchomości. Lokatorów domów przy Lipowej martwią również inne usterki.

– Latarnię postawiono niemal pośrodku chodnika – mówi Tadeusz Frątczak. – Matki, które chcą przejechać z wózkiem dziecięcym, muszą zejść z chodnika na jezdnię. To jakiś absurd!

Mieszkańcy zwrócili się ze swymi problemami do ozorkowskiego magistratu. Usłyszeli jednak, że na poprawki nie mogą liczyć. – Powiedziano nam, że roboty zostały wykonane zgodnie z projektem i zmian nie będzie – mówi oburzona Genowefa Ewert. – To nie do pomyślenia.

– Jeszcze raz przyjrzymy się sytuacji, być może uda nam się jakoś rozwiązać problemy – uspokaja Mariusz Ostrowski, sekretarz miasta.

Bliżej Ciebie 2008-07-25
TEKST: (G)