Kto wejdzie do metropolii łódzkiej, a kto nie widzi w tym interesu

0
40

Gdyby o wejściu do metropolii gminy miały decydować dziś, łódzka należałaby do najmniejszych. Władze satelickich miast Łodzi nie są pewne, czy odniosłyby korzyści z połączenia w superaglomerację. Są i tacy samorządowcy, którzy ani myślą przyłączać się do unii miast, bo uważają, że przyniosłoby to więcej strat niż korzyści.

Na wejście do metropolii łódzkiej szansę miałyby: Pabianice, Zgierz, Głowno, Koluszki, Aleksandrów Łódzki, Konstantynów Łódzki, Rzgów, Tuszyn, Stryków, Brzeziny, a także Łask. Problem w tym, że prezydenci i burmistrzowie tych miast niewiele wiedzą na temat projektu.

W Brzezinach nigdy wcześniej nie rozważano pomysłu stworzenia metropolii, a burmistrz Ewa Chojka na razie nie ma zdania, czy przyniosłoby to korzyści mieszkańcom. Przyznaje jednak, że Brzeziny "ciążą ku Łodzi".

Czy Łódź zachęci ostrożne sąsiednie samorządy do połączenia się w supermiasto?

 

– Zachętę powinna stanowić sama ustawa i mam nadzieję, że takie korzystne zapisy się w niej znajdą – mówi Włodzimierz Tomaszewski, wiceprezydent Łodzi. – Samorządy z obszarów metropolitalnych muszą ze sobą współdziałać, bo inaczej rozwój regionu stanie pod znakiem zapytania.

Za to władze Konstantynowa Łódzkiego ani chwili nie wahałyby się przez przystąpieniem do metropolii.

– Jesteśmy otwartą gminą, wciętą terytorialnie w Łódź. Nie ma się co zastanawiać – mówi Bernard Cichosz, rzecznik burmistrza Konstantynowa. – Ale nie widzieliśmy projektu ustawy, zatem na razie nie możemy mówić o konkretach.

Podobnie jest w Zgierzu. Zimą Stanisław Łodwig, wiceprezydent Zgierza, mówił "Polsce Dziennikowi Łódzkiemu", że tylko stworzenie metropolii mogłoby sprawić, że Łódzki Tramwaj Regionalny byłby rzeczywiście regionalny. W czerwcu ŁTR połączy gruntownie zmodernizowane torowisko Helenówek z Chocianowicami – a więc nie wyjedzie poza administracyjne granice Łodzi.

– Dzięki ustawie byłaby szansa podpiąć pod ŁTR także Pabianice i Zgierz, a nawet Ozorków – mówił Łodwig. – Linia między Zgierzem a Ozorkowem to wydatek rzędu 100 mln zł. Jak takie pieniądze znaleźć ma Ozorków, który dysponuje 40-milionowym budżetem? A ustawa o metropoliach sprawiłaby, że tramwaj mógłby powstać. Większość funduszy na lata 2013 – 2020 Unia Europejska przeznaczy właśnie na duże, łączone projekty.

Wiceprezydent Łodwig nie boi się utraty suwerenności. Podkreśla, że wszystkie gminy w metropolii mogłyby prowadzić wspólną politykę gospodarowania odpadami. Mówi, że zachęciły go słowa wicepremiera Grzegorza Schetyny, ministra spraw wewnętrznych i administracji, który oprócz ekologii mówił o współdecydowaniu w ramach metropolii o inwestycjach, zagospodarowaniu przestrzennym, wspólnych staraniach o kasę z Unii Europejskiej, a nawet jednolitych biletach komunikacji miejskiej.

Tymczasem nie wszystkim samorządowcom do takich supermiast się spieszy.

Andrzej Jankowski, burmistrza Strykowa, ani myśli przyłączać się do metropolii łódzkiej. Uważa, że jego gmina mogłaby na tym stracić. Inwestorzy idą do Strykowa drzwiami i oknami, bo gmina daje ulgi podatkowe i ma świetnie ulokowane tereny inwestycyjne, bo znajdują się tuż przy przecięciu głównych szlaków komunikacyjnych kraju. Burmistrz Jankowski plusów udziału w metropolii szukał jak mógł, ale nic z tego nie wyszło. – Sami na siebie zarabiamy, a budżet w ciągu ostatnich kilku lat wzrósł nam ponadtrzykrotnie i dziś liczy ponad 35 mln zł – mówi burmistrz Jankowski. – Nie sadzę, żeby metropolia coś tu na lepsze zmieniła, a ja się obawiam, że przez tę naszą atrakcyjność mogą się pojawić pomysły, mające gminę Stryków okroić w ramach takiej metropolii.

Gdyby do łódzkiej metropolii przystąpiły wszystkie miasta aglomeracji, liczyłaby ona ponad 1,1 mln ludzi, mieszkających na blisko 2,5 tys. kmkw. powierzchni.

Nie wiadomo, jaki procent dochodów z podatku VAT i akcyzy pozostanie w metropoliach. Pieniądze mają wystarczyć na wspólne planowanie zagospodarowania przestrzennego, finansowanie komunikacji i rozbudowę infrastruktury. Metropolie będą mogły także wspólnie organizować promocję, zarządzać drogami, a także decydować, gdzie mogą stanąć centra handlowe.