Historia miasta

0
1661

Trudno uwierzyć, że Ozorków był maleńką wioską – wioską ponoć bardzo malowniczą, położoną wśród bagien. Uroku dodawała jeszcze rzeka Bzura.

Na wstępie wspomnę skąd nazwa Ozorków. Na temat ten jest kilka legend. Jedna z nich podaje, że płynąca zakolem, nasza Bzura, w pewnym miejscu robiła duży zwrot, tworząc w ten sposób coś na kształt ozora. Prawdopodobnie to stanowiło o nadaniu wiosce nazwy.

Są źródła, w których wzmianki o naszym grodzie spotyka się już w 1342 r. – więcej jednak pochodzi z 1415 r. Według rejestru a 1576 r. wioska Ozorków należała do parafii Solca Wielka w Ziemi Łęczyckiej. Dziedzicem jej był Szymon Szumski. Z biegiem czasu potomkowie tej rodziny przybrali nazwisko inne – Szczawińscy. Od Szczawińskich zatem, wieś Ozorków przeszła w ręce rodu Starzyńskich, co miało miejsce pod koniec XVIII stulecia. Na przełomie XVIII i XIX stulecia drogą działów rodzinnych wioska przypadła Ignacemu Starzyńskiemu. W późniejszym okresie on to właśnie ma znaczący wpływ na dalszy rozwój swojej posiadłości. Jest osobą postępową w związku z czym zostaje posłem na sejmie rewolucyjnym w 1830/1831 r. Pełni nawet obowiązki sędziego z wyboru. W 1807 r. wieś jest wolną osadą Ozorków, powiększając się o tereny: Strzeblew, Bugaj, Pragę i Piekło (Skrzypiówka). Opracowuje plan dotyczący zorganizowania na terenie Ozorkowa ośrodka przemysłowego. Wytycza ulice, a przy nich place na budowę domów z niewielką działką ziemi ornej i łąki. Takie posunięcia skupiają osadników.

Po wypędzeniu Prusaków – 10.XII.1807 r. zawiera układy z sukiennikami z Dąbia, którzy otrzymują na prawach czynszu wieczystego plac pod zabudowę oraz morgę gruntu i morgą łąki. Dodatkowo otrzymują drzewo i prawo wyrobu cegły.

13.III.1811 r. zawiera następny układ lecz znacznie zmodyfikowany. W tymże roku – w czerwcu – pewna wizytacja z powiatu zgierskiego stwierdziła, ze na terenie Ozorkowa osiedliły się już 64 rodziny sukienników. W czasie tej wizytacji potwierdzono znaczny rozwój przemysłowy w osadzie. Oczekiwano dalszych osadników. Przeszkodą jednak jest brak posiadania przez Ozorków prawa miejskiego, a także brak jarmarków, gdzie można byłoby sprzedawać wyroby sukiennicze.
 
Starzyński widząc postępy w swoim działaniu, nie ustaje w staraniach o dalszy rozwój przemysłu na swoich terenach. Czyni wszystko chcąc stworzyć warunki dla produkcji droższych gatunków produkowanego sukna.

W 1815 r. po wielu wytężonych staraniach, które związane były ze znacznymi wydatkami, sprowadza wreszcie farbiarza. Osadza go w ówczesnej dzielnicy przemysłowej – dzisiejsze Aleje. Usilnie zabiega o prawa miejskie dla swojej posiadłości. Dzięki temu w dniu 10 stycznia 1816 r. podpisany zostaje przywilej, na mocy którego Ozorków otrzymuje prawa miasta prywatnego. Wzrosło zatem zainteresowanie miejscowością. Następnym przywilejem jest uzyskanie zezwolenia na zorganizowanie w ciągu roku sześciu jarmarków oraz cotygodniowych targów. Tu wystąpiły niespodziane przeszkody w rezultacie czego jarmarki i targi rozpoczęte dopiero w 1821 r.

Tymczasem rozwój miasta postępuje w niebywałym tempie – dając nadzieje na liczniejsze zgłaszanie się osadników. Przy pomocy władz miasta powstaje dzielnica: Nowe Miasto. Tutaj osiedlają się tkacze i uprawiający len.
Natomiast na obszarze, przy dolnym stawie Strzeblew, powstaje zakład przemysłowy, którego założycielem jest Bogumił Lauze – Niemiec. Widocznym jest rozkwit przemysłu. Wyroby z Ozorkowa mają znaczny popyt, zakupują je nawet przybysze z zagranicy.

W 1817 r. przybywają włókiennicy z dalekiej Nadrenii. Są to bracia Fryderyk Matias i Henryk Schlősserowie. Ojciec ich jest znanym fabrykantem sukna w Aachen.
W dniu 3.XI.1821 r. zawierają układ ze Starzyńskim, który zgodnie z układem zobowiązuje się, że do końca czerwca 1822 r. przy stawie Piła, gdzie znajdował się tartak i młyn, wybuduje według planu Schlősserów, piętrowy murowany dom. Starzyński terminu dotrzymał.

Następnie w 1822 r. powstaje schlősserowska przędzalnia mechaniczna. Schlősserzy rozpoczynają werbunek robotników do swej manufaktury. W ten sposób w mieście powiększyło się zatrudnienie.

We wrześniu 1823 r. nadeszły transporty urządzeń dla nowych zakładów. Były to niderlandzkie maszyny do przędzenia najcieńszych gatunków przędzy. Powstaje tu przędza o bardzo wysokiej jakości na którą jest znaczny popyt. Należy w tym miejscu nadmienić, że na wystawie w 1838 r. producent za jej jakość otrzymał złoty medal.

Na terenie Ozorkowa istnieją już krosna tkackie, na których do powstania listopadowego w 1830 r. wytwarzano tkaniny wełniane. W roku 1831 przystąpiono do produkcji tkanin bawełnianych.

W dniu 1.X.1822 r. Schlősserzy wchodzą ze Starzyńskim w nowe układy, na okres ośmiu lat. W tym czasie powiększyli zakład. Są oznaki, że zamierzają osiąść na stałe. W lipcu 1824 r. wykupują prawo wieczystej dzierżawy do sąsiedniej posesji Wilmana. Planują zatem rozbudowę przedsiębiorstwa, które na zewnątrz ma być ozdobione wieżowym zegarem. Na skutek różnych przyczyn sprawa ta przewleka się i w rezultacie zamiary co do zegara zmieniają się zupełnie. Tu należy podać ciekawostkę, że zegar ten ofiarowany został nowemu ratuszowi w Łodzi i do dziś zdobi stary gmach ratusza.

Następują zmiany – młodszy Schlősser – Henryk, wycofuje się z przedsiębiorstwa. Natomiast w 1824 r. Fryderyk Schlősser zawarł związek małżeński z córką miejscowego farbiarza – Wilhelminą Werner. W 1828 r. między braćmi zawarty został układ notarialny i jedynym właścicielem przedsiębiorstwa zostaje starszy z braci – Fryderyk Schlősser. Mimo to Henryk fundusz swój pozostawia w manufakturze. Przeznacza go w przypadku swojej śmierci bratu, a gdyby ten nie żył – jego żonie i jej potomstwu.
 
Dnia 26.VIII.1828 r. między Starzyńskim i Schlősserem zawarty zostaje nowy układ, mocą którego Fryderyk Schlősser otrzymał prawo wieczystego użytkowania posiadanych terenów.
W dn. 14.V.1830 r. za opłatą wieczystego czynszu, nabywa także prawo do użytkowania młyna przy stawie Wałach, a także budynku, gdzie odbywa się proces wykończania tkanin wełnianych. Później na tym terenie powstanie przędzalnia bawełny.
Powstanie listopadowe w 1830 r. w znacznym stopniu zahamowało rozwój.

Fryderyk Schlősser jest wyjątkowe przedsiębiorczy, zatem sytuacja po powstaniu szybko poprawia się. Zakład w dalszym ciągu rozbudowuje się. Odczuwalny jest brak terenu do planowanej budowy. Nadarza się okazja i na licytacji, od fabrykanta Lauzego, nabywa jego przedsiębiorstwo znajdujące się nad stawem Strzeblew. W ten sposób posiadł tereny pod dalszą rozbudowę zakładu.
Nadmienić należy, że wcześniej w Rynku wybudował duży dom typu pałacowego, gdzie wraz z rodziną zamieszkiwał.
Jego dotychczasowe plany są realizowane. Ma jeszcze wiele nowych pomysłów dotyczących rozbudowy manufaktury.

Następuje nieprzewidziane zdarzenie w schlősserowskiej rodzinie. Dnia 43 października 1848 r. umiera Fryderyk Matias Schlősser – założyciel przedsiębiorstwa w Ozorkowie. Zmarły – prócz żony – posiadał dwóch synów, starszy Henryk, młodszy Karol oraz trzy córki, najstarsza zamężna Emilia, następna z nich to Fryderyka, najmłodsza Matylda. Śmierć Fryderyka Schlőssera wzbudziła zainteresowanie w całym ówczesnym Królestwie.

Kierownictwo zakładów schlősserowskich objęła wdowa po zmarłym – Wilhelmina z dorastającymi ale jeszcze małoletnimi synami. Powołano dyrektora zakładów, którym został Niemiec Gehlig z Łodzi. Trzeba przyznać, że wykazywała się dużą przedsiębiorczością. Rozbudowa zakładów w dalszym ciągu postępowała. Opierała się ona według planów sporządzonych jeszcze za życia Fryderyka Schlőssera. Wdowa realizowała skrzętnie wszystkie inwestycje zamierzone przez męża. Wymieniała maszynę parową, sprowadzając nowocześniejszą – z Belgii. Pokonywała wszystkie trudności radząc sobie wspaniale. Bardzo istotną dla niej sprawą było usamodzielnienie dwóch synów. Regulowała jednocześnie wszystkie sprawy związane ze spadkiem po Fryderyku co nastąpiło 23 lutego 1852 r. Spadek ten podzielono na wdowę i dzieci, które były spadkobiercami zmarłego.

Po tym nastąpiło usamodzielnienie się Henryka Schlőssera – starszego syna. Przystąpił on do budowy nowego zakładu na Strzeblewie, która przebiegała szybko i już w 1856 r. produkowano przędzę o wysokiej jakości.
W 1861 r. Karol – młodszy syn zakłada własną rodzinę. Wkrótce już i on usamodzielnia się całkowicie.

Dnia 6 grudnia 1863 r. nowa tragedia – umiera wdowa -Wilhelmina Schlősser. Majątek wystawiony na licytację nabył syn Karol, stając się jedynym właścicielem fabryki w Rynku, która była mniejszą fabryką od fabryki na Strzeblewie.
Nadmienić należy, że Karol Schlősser przyczynił się znacznie do rozbudowy dużej fabryki.
 
W międzyczasie zmienia się właściciel Ozorkowa, którym jest hrabia Feliks Łubieński. Wtedy to właśnie w 1866 r. Ozorków otrzymuje status miasta rządowego. Rośnie zatem ranga i opłacalność inwestowania w tym rejonie. Fakt ten przyczynił się właśnie do do rozszerzenia manufaktur w Ozorkowie.
 
Schlősserowie nie należeli do długowiecznych. W Opatówku pod Kaliszem w dniu 9 stycznia 1881 r. umiera Karol Schlősser – młodszy syn Fryderyka.
Znów na czele przedsiębiorstwa staje wdowa. Z jej działań wynika, że jest zupełnie dobrze przygotowana do prowadzenia przedsiębiorstwa. W latach 1883 – 1886 zatrudnienie w zakładzie wzrasta. Są dane, że przędzalnia po Karolu Schlősserze zatrudniała już 306 robotników, w tym nawet małoletnich. Praca jest wyczerpująca bo trwa 11 do 13 godzin. Zakład prosperuje bardzo dobrze, ciągle poszerzając swoją działalność.

Dnia 16 października 1894 r. w Ozorkowie umiera Henryk Schlősser – starszy syn Fryderyka.
Przeczuwał prawdopodobnie zbliżający się koniec życia, ponieważ notarialnie spisuje swoją ostatnią wolę, co miało miejsce niemal cztery miesiące przed śmiercią. Spadkobiercami uczynił żonę, dwie siostry i dzieci po bracie Karolu – bezpośrednich spadkobierców nie posiadał.
Przeznaczył również znaczną zapisy obcym osobom oraz stworzył fundację na cele charytatywne. Za życia wybudował piętrowy, murowany dom z przeznaczaniem na szkołę elementarną. Teraz przydzielił plac na dziedziniec i ogród, przeznaczając jednocześnie znaczny fundusz gotówkowy.
Szkoła ta była pierwszą na terenie Ozorkowa, ale uczyniono z niej szkołę elitarną dla dzieci niemieckich i bogatych sfer w mieście.
Drugą fundacją był dom starców – też z przeznaczeniem dla niektórych.

Przedsiębiorstwo było na tyle silnym, że śmierć właściciela ale zakłóciła normalnego jego ruchu. Żona zmarłego Matylda Schlősser, krótko po śmierci męża Henryka, majątek którym mogła władać, oddaje wdowie po Karolu – Natalii Schlősser.
Zatrudnienie w obydwu zakładach Schlősserów – w Rynku i na Strzeblewie s każdym rokiem wzrastało, w 1889 r. pracowało 616 osób, w 1890 r. 624 osoby, natomiast w 1391 – 638 osób.

Dla obu zakładów nadchodzą tragiczne w skutkach chwile – w dniu 1 stycznia 1893 r. spłonęła fabryka w Rynku, a w niedługim czasie bo 4 września 1893 r. groźny pożar objął wszystkie pomieszczenia w fabryce na Strzeblewie. Miasto nawiedziła klęska po tych pożarach, bo mieszkańcy Ozorkowa stracili miejsca pracy.
 
W dniu 12 kwietnia 1894 r. Towarzystwo akcyjne przystąpiło do budowy przedsiębiorstwa wielooddziałowego, co znaczyło, że poza przędzalnią powstanie oddział tkalni i wykończalni. Zgodnie z projektem wszystkich akcjonariuszy, budowane będzie na Strzeblewie, częściowe zajmie tereny po spalonej fabryce, częściowo na wykupionych terenach sąsiednich posesji prywatnych.
 
Podjęto bardzo energiczne działania, zmierzające do rozpoczęcia budowy nowego zakładu. Przyjęto wybitnego specjalistę budowlanego – inż. Bronisława Słaboszewicza – pod którego nadzorem prace na budowie szybko postępowały.
Sprawa właściwego doboru maszyn była przedmiotem wielu rozważań. Tempo prac budowlanych było nadspodziewane. W początkach 1896 r. rozpoczęto już montaż maszyn.

Dnia 1 września 1896 r. zostaje uruchomiona przędzalnia bawełny. W 1897 r. zamówiono urządzenia do wykończalni – bielnika. Szybko – bo w 1898 r. zostały zamówione urządzenia i krosna do tkalni. Mimo wielu starań i ogromnego nakładu pracy, fabryka pełną moc osiągnęła dopiero w 1903 r. Wyposażenie jej było bardzo nowoczesne i wyróżniało się w całym okręgu łódzkim.
 
Dalszemu rozwojowi przeszkodził wybuch I wojny światowej. Okupant niemiecki rekwirował wyroby, dokonując ogromnych zniszczeń całego parku maszynowego.
W 1918 r. po wyjściu okupanta, maszyny z trudem doprowadzono do stanu produkcji. Zatrudnienia ulegało wzrostowi i w 1920 r. pracę znalazło 492 robotników.

Zakład zaczyna przeżywać wiele gospodarczych trudności. W rezultacie tego staje się zakładem nakładczym, przyjmując do przerobu surowiec osób prywatnych. Było to jedynym, słusznym posunięciem dla zakładu.
W 1921 r. wśród nakładców zjawia się zupełnie nieznana postać w ozorkowskim świecie przemysłowym – Majer Vogiel. Początkowo był nakładcą. To właśnie dało jemu okazję do penetracji zakładu, pozwala zorientować się w sytuacji manufaktury.
W 1936 r. dochodzi do tego, że przejmuje on schlosserowskie zakłady w dzierżawę. W ten sposób majątek rodziny Schlősserów – wieloletni majątek – Towarzystwo Schlősserowskiej Przędzalni i Tkalni, oddany zostaje w obce ręce.
 
W 1939 r. podczas działań wojennych, zakład nie uległ żadnym zniszczeniom, co było wielkim zadowoleniem mieszkańców. Po opanowaniu sytuacji przez Niemców, fabryka zostaje uruchomiona. W pewnym okresie, okupant postanawia całkowicie zmienić działalność obiektu Schlősserów.
W 1942 r. niemiecka firma samolotów JUNKERS przystosowała zakład do rozbiórki zniszczonych podczas działań wojennych samolotów. Zatrudniona wcześniej załoga, obsługująca maszyny włókiennicze jest zbyt liczna. W związku z tym zostaje wywieziona do Niemiec na roboty przymusowe znaczna grupa załogi. Pozostała część pracuje dla potrzeb zmienionego zakładu – dla JUNKERSA.

W 1943 r. w październiku następuje dalsze zmniejszenie załogi. Robotnicy zaskoczeni zostają w czasie pracy przez żandarmów i znów wywiezieni na roboty do Niemiec.

Wspomnieć należy, że maszyny włókiennicze dawnego zakładu, uległy dewastacji. Wywożono je w różne kierunki w kraju, a nawet transportowano za granicę.

Po wyzwoleniu w 1945 r. społeczeństwo przystąpiło do działania, które przez dłuższy czas było zupełnie bezinteresowne.

Uznano, że Ozorków musi być obiektem włókienniczym, a dawna manufaktura Schlősserów doprowadzona do stanu z przed wojny – a może nawet świetniejszego, gdzie zatrudnienie znajdzie większość ozorkowskiego społeczeństwa.

Tak się też stało. Zakład nie tylko odbudowano, ale rozbudowano, przeprowadzając znaczną modernizację. Zatrudnienie z każdym rokiem wzrastało. Warunki socjalne uzyskały wysoki poziom.
Zakładane przewidywania ziściły się. Ozorkowskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego "Morfeo" – bo taką miały ostatnio nazwę – dawały zatrudnienie wielu mieszkańcom Ozorkowa. Był nawet czas, że pracę w zakładzie otrzymywały osoby z poza jego granie.

Jest faktem, że w bardzo znaczącym stopniu historię naszego miasta wzbogacił, przemysł włókienniczy, do rozwoju którego bez wątpienia przyczyniła się rodzina Schlősserów. Widocznym jest, że ściśle czuli się związani z naszym miastem, czego dowodem jest to, że prochy ich spoczęły na jednym z ozorkowskich cmentarzy.

Historię naszego miasta tworzyły również inne, mniejsze zakłady prosperujące na jego terenie. Było ich kilka. Istnienie ich zwiększało zatrudnienie w mieście.

Ciekawa jest informacja, że Scheibler – wielki fabrykant łódzki – miał w Ozorkowie pralnię wełny, mieszczącą się obok mostu na rzece, przy obecnej ul. Wigury.
Własnością Scheiblerów była również przędzalnia wełny, usytuowana na obecnym boisku sportowym, która uległa spaleniu. Siedzibą rodziny Scheiblerów był dom, gdzie obecnie znajduje się Urząd Gminy Ozorków i mieszkania prywatne mieszkańców.

Przy obecnej ul. S. Wyszyńskiego – obok świetlicy Miejskiego Ośrodka Kultury – istniała wykończalnia wełny i apretura. Podobnie jak inne, uległa spaleniu.

Również przy ul. S. Wyszyńskiego, gdzie znajdowały się Zakłady Konfekcji, była przędzalnia odpadkowa i młyn żydowskiej rodziny Krysików – zniszczona przez pożar.

Opierając się na informacjach osób starszych, należałoby uznać, że w okresie przedwojennym, w miejscu gdzie obecnie istnieje Włókiennicza Spółdzielnia Pracy, była mała włókiennicza fabryczka należąca do Leona Vogla.

Nie można do końca zgłębić informacji dotyczącej przędzalni odpadkowej na "Skrzypiówce". Nie można znaleźć zapisów kto był jej właścicielem – uległa ona również spaleniu.
Dowodem na to, że jakaś fabryka tam istniała jest fakt, że w krótkim czasie po II wojnie światowej, rozebrane pozostały komin, a także resztki murów.

Na terenie miasta istniała znaczna ilość sklepów o różnego rodzaju asortymencie. Właścicielami byli przeważnie Żydzi, Niemcy, a potem – w mniejszej części – Polacy. Przyznać należy, że handel był znacznie rozwiniętą gałęzią w mieście.

Nie można pominąć kilka naprawdę wartościowych zabytków architektury, które mimo znacznego upływu czasu przetrwały na terenie naszego miasta. Powyższe obiekty ze względu na swoją wartość oraz architektoniczne walory znajdują się pod ochroną Ministerstwa Kultury i Sztuki. W pierwszym rzędzie należą do nich:

  • pałac Schlősserów – mieszczący obecnie biura główne OZPB,
  • budynek Schlősserów – obecnie Młodzieżowy Dom Kultury oraz Biblioteka Miejska,
  • kościół katolicki pod wezwaniem św. Józefa,
  • kościół ewangelicki,
  • zabytkowe domy włókniarzy, mieszczące się szczególnie przy ul. S. Wyszyńskiego oraz przy Pl. Jana Pawła II.

Ozorków jest w chwili obecnej bardzo rozbudowany i jego rozbudowa w dalszym ciągu postępuje. Szczególnie ważną sprawą jest jego zasobność w wodę. Znajdują się tu nawet gałęzie wód mineralnych. Są także informacje, że w pobliżu Ozorkowa natrafiono na złoża zgłębiające sól leczniczą.

Cieszy fakt, że ta maleńka niegdyś wioska – nasz Ozorków, ma tak bogatą historię – często nawet smutną. Cieszy również fakt, że taka maleńka wioska zmieniła się w znaczące przemysłowe miasto. Nie ulega wątpliwości, że Ozorków ma jeszcze przed sobą przyszłość – należy tylko w to wierzyć. Poza tym zdaje się koniecznym życzyć temu miastu właściwego szacunku dla dotychczasowych zdobyczy, wspólnej dbałości o jego wygląd, ponad to uznania, że Ozorków to nasze rodzinne miasto, nasz wspólny dom. Należy go również traktować jako spuściznę przodków – a gród ten jest bez wątpienia taką właśnie spuścizną.

Halina Urbaniak