Secesja Ozorkowa?

15
25

Nieoczekiwany efekt może przynieść plan zgierskiego starostwa dotyczący połączenia dwóch szkół w Ozorkowie. Przy okazji protestów można było usłyszeć o wystąpieniu tego miasta z powiatu zgierskiego i przystąpieniu do łęczyckiego.

W Zgierzu początkowo mówiono o tym, że pikietujących ozorkowian ponoszą emocje. Tymczasem… Mam nadzieję, że nie zostaniemy zmuszeni do tak drastycznych działań – mówi Piotr Giziński, burmistrz Ozorkowa. – Zresztą, przystąpienie do innego powiatu nie zależy od mojej woli. O tym mogą zadecydować mieszkańcy.

Wielu mieszkańców 22-tysięcznego Ozorkowa dojeżdża do pracy do niemal trzykrotnie większego Zgierza lub Łodzi. Właśnie w tamtym kierunku prowadzi siedem linii autobusowych i jedna tramwajowa. Co mieszkańcy mieliby więc zyskać na przyłączeniu się do Łęczycy, w której jest zaledwie 17 tys. osób?

Do połowy lat 70. byliśmy w powiecie łęczyckim, choć już wtedy wielu ozorkowian jeździło do pracy w Zgierzu autobusami i tramwajami. Nie chodzi jednak tylko o względy historyczne – zaznacza burmistrz Giziński. – W powiecie zgierskim jesteśmy jednym z pięciu miast. Tymczasem w łęczyckim jest na razie jedno, i do tego mniejsze od nas. Bylibyśmy największym okręgiem, dobrze reprezentowanym w radzie powiatu.

W Ozorkowie mówi się także, że część urzędów powiatowych można by było przenieść do tego miasta. W zamian za to Łęczyca miałaby pewność, że jej powiat nie zostanie zlikwidowany. Co jakiś czas powtarza się bowiem o łączeniu małych powiatów.

Nie spodziewałem się, że plany łączenia szkół będą miały aż takie konsekwencje – mówi Lesław Jarzębowski, starosta zgierski. – Nie sądzę, by doszło do oderwania Ozorkowa, tym bardziej że obecnie ciąży on w kierunku większych miast – Łodzi i Zgierza. Nie mamy zamiaru nikogo przekupywać przekazaniem niektórych urzędów. To by zdezorganizowało pracę starostwa i było uciążliwe dla mieszkańców.

(mał)
Data publikacji: 30.01.2004