Terror w ozorkowskim DPS

0
88

Skandalem zakończyło się czwartkowe posiedzenie zarządu starostwa powiatowego w Zgierzu, podczas którego wicestarosta Henryk Tomczak przedstawiał wyniki kontroli przeprowadzonej w Domu Pomocy Społecznej w Ozorkowie. Komisja kontrolna stwierdziła w placówce wiele nieprawidłowości i bałagan w dokumentach. Na koniec padł wniosek o odwołanie dyrektora. I wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Członek zarządu Radosław Gajda chwycił dokument pokontrolny i ostentacyjnie podarł go na strzępy. Jak nam powiedział, chciał w ten sposób pokazać, do czego nadaje się ten protokół. Już od dłuższego czasu do starostwa zgierskiego wpływały skargi na działalność DPS w Ozorkowie. Zgłaszali je zarówno pracownicy placówki, jak i pensjonariusze (jeden nawet nagrał swoją wypowiedź na kasetę magnetofonową). W związku z tym, 26 listopada w placówce przeprowadzona została kontrola. W tym celu starosta powołał specjalny zespół, któremu przewodniczył jego zastępca Henryk Tomczak. W skład zespołu weszli też: Bogdan Wagner – dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, Jolanta Jóźwiak – specjalista ds. kontroli finansowej, Stanisława Dereń – główna księgowa PCPR.

Kontrola wykazała, że wśród pensjonariuszy DPS w Ozorkowie panuje bardzo zła atmosfera. Pensjonariusze są zastraszani i terroryzowani przez jednego z mieszkańców, który – jak twierdzą – jest prawą ręką dyrektora. Jak czytamy w protokole, pan ten „prowadzi handel na terenie Domu różnymi artykułami, ma stałą przepustkę, wychodzi i wraca kiedy chce, dysponuje kluczami do wielu pomieszczeń. Wydaje polecenia personelowi żądając natychmiastowej realizacji, bo inaczej spowoduje ich zwolnienie z pracy. Zachowuje się jak pan i władca. Wyłudza pieniądze od mniej sprawnych umysłowo, wmawia im, że kupują od niego wartościowe rzeczy, co jest nieprawdą. Pracownicy informują o sytuacji p. dyrektora, który nie reaguje na ich uwagi”.

Kolejną niedopuszczalną rzeczą jest, zdaniem zespołu, bezprawne pozbawianie pensjonariuszy pieniędzy za tzw. dodatkowe sprzątanie. Są to kwoty od 24 do 100 złotych, które co miesiąc dyrekcja potrąca mieszkańcom (potwierdziło to 6 z nich).

Zasadne okazały się też skargi mieszkańców dotyczące złego żywienia oraz niewystarczającej opieki pielęgniarskiej. „Po likwidacji obsługi portierskiej w nocy pozostaje w Domu jedna salowa i jedna pielęgniarka, niemożliwe jest zatem, aby zaopiekowały się podopiecznymi, gdyż salowa często obsługuje portiernię na parterze budynku” – czytamy w protokole.

Poza tym stwierdzono ogólny bałagan w dokumentach dotyczących wykorzystania opału (poprawki, skreślenia, brak zgodności dokumentacji przyjęcia z jego faktycznym zużyciem) i w raportach żywienia pensjonariuszy. Wykazano między innymi: nieprzestrzeganie norm żywnościowych, brak wpisów o ilości wydawanych posiłków i gramaturze gotowych produktów.

Niektóre z zarzutów potwierdza ozorkowska policja.

W poniedziałek rano, w trakcie przeszukania pomieszczeń, do których dostęp ma dyrektor i jeden z pensjonariuszy, ujawniliśmy 100 paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy – informuje Franciszek Sowiński, komendant komisariatu policji w Ozorkowie. – Oprócz tego przyjęliśmy dwa zawiadomienia od rodzin pensjonariuszy w sprawie przywłaszczenia ich dochodów. Obecnie prowadzimy w tej sprawie postępowanie wyjaśniające.

W czwartek protokół z kontroli w DPS-ie został przedstawiony staroście i członkom zarządu powiatu zgierskiego.

Skandaliczną sprawą jest dla mnie fakt, że protokół podpisali tylko kontrolujący, natomiast nie został on przedstawiony dyrektorowi placówki – mówi Radosław Gajda, członek zarządu. – Pan dyrektor ani razu nie został poproszony o złożenie wyjaśnień dotyczących zarzucanych mu czynów. To przypomina mi sąd kapturowy. Dlatego uznałem, że dokument nadaje się tylko do kosza i go podarłem.

Dyrektor cały czas był przy kontroli i mógł zgłaszać swoje uwagi – twierdzi wicestarosta zgierski Henryk Tomczak. – Protokołu mu nie przedstawiłem, by nie ujawniać nazwisk osób, które udzieliły nam informacji. Już w tej chwili pracownicy i pensjonariusze są tak zastraszeni, że nie wyobrażają sobie, jak dalej mogliby żyć w tym środowisku.

Dyrektor DPS w Ozorkowie Mieczysław Szewczyk nie chciał z nami rozmawiać na temat działalności placówki.

Nie widziałem protokołu pokontrolnego i nie życzę sobie, żeby ktoś poza panem starostą przedstawiał mi zawarte w nim zarzuty. Do widzenia – powiedział i odłożył słuchawkę.

Decyzją starosty zgierskiego, w najbliższych dniach w placówce ponownie zostanie przeprowadzona kontrola.

(dj)
Data publikacji: 6.12.2003