Słodki koniec?

0
34

Około 175 tys. ton buraków trafi w ciągu 60 dni do Cukrowni Leśmierz (gmina Ozorków), jedynego takiego zakładu w okolicach Łodzi. Kampania, która się tu właśnie zaczęła, może być ostatnią. Od roku mówi się o planach likwidacji tej cukrowni. Sprawa jest na razie zawieszona. Czekamy na decyzję Krajowej Spółki Cukrowej – mówi Tadeusz Jemielity, prezes cukrowni. – Prawdopodobnie wszystko wyjaśni się wiosną przyszłego roku. Teraz niezależnie od tych problemów zaczęliśmy normalną kampanię.

Zakład zatrudnia 186 pracowników stałych. Na czas kampanii pomaga im 144 pracowników sezonowych, co sprawia, że cukrownia jest w tym czasie jednym z największych pracodawców w powiecie zgierskim. Firma, która kilka lat temu wyszła na prostą i nie ma już długów, obsługuje także 2,4 tysiąca plantatorów buraków. Wielu z nich ten sezon może uważać za udany.

Było sucho, ale w okolicy są dobre gleby, które długo trzymają wilgoć – mówi Tadeusz Jemielity.

Skupimy 175 tysięcy ton buraków. To więcej niż przed rokiem. Lepsze są także zbiory. Z hektara wychodzi średnio po blisko 42 tony. Do tego buraki mają większą zawartość cukru.

Cukrownicy nie chcą się jednak wypowiadać, czy będzie to miało wpływ na obniżkę cen cukru w sklepach. Po cichu mówią, że jest to mało prawdopodobne.

Choć kampania już się zaczęła, Cukrownia Leśmierz nie ma jeszcze zapewnionych pieniędzy na zapłacenie plantatorom za buraki. Szacuje się, że potrzeba na to 22 mln zł. Firma zwróciła się o kredyt do dwóch banków, ale cały czas brak odpowiedzi.

W poprzednich latach cukrownia płaciła w terminie. Mam nadzieję, że tak będzie i tym razem. W innych cukrowniach rolnicy czekają na swoje pieniądze nawet po dwa lata – mówi Bogdan Graczyk z Małachowic, który przeznaczył pod plantację buraków 1,2 ha. – Mam nadzieję, że nie zlikwidują nam zakładu. Słyszałem opinię, że w przyszłym roku będzie tu tylko punkt skupu. Jeśli tak, to na początek nie zrezygnuję z uprawy buraków. Trudno jednak powiedzieć, co będzie za parę lat.

(mał)